26 czerwca 2011 r.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie... chciałoby się rzec.

Po zmasowanych atakach LulzSec, najczęściej hakującej obok Anonimów grupy w Internecie, przyszedł czas na odwrócenie szali. Tym razem to właśnie zespół LS stanął na drodze Oneiroi, czyli posługującego się takim pseudonimem anty-cyberprzestępcy. W tzw. Operacji Supernova udało mu się wkraść na homepage złoczyńców i zablokować jej działanie. Na tym bajka się nie kończy. Inny haker o ksywie TeaMp0ison zakosił cwaniaczkom ich identyfikatory. Jest w posiadaniu - już teraz wraz ze służbami porządkowymi - imion, adresów, numerów telefonów i zdjęć. Cytując tegoż bohatera: „Jesteśmy tu, by pokazać światu, iż są oni [hakerzy] tylko kupą ukrywających się smarkaczy. Pozwolimy im robić to, co robią. Potem my zrobimy to, co robimy zazwyczaj... Uderzymy w nich bardzo, bardzo mocno.” Szwenda się dodatkowo plotka, że Team Web Ninjas (anty-hakerska ekipa, do której należą dwie ww. jednostki) trzyma w garści informacje o samym szefie LulzSec, ale natenczas woli się z tą nowinką dystansować. Żeby Wam poprawić humor, dorzucę jeszcze, że w tym samym niemal czasie naziści teraźniejszego Internetu, bo tak ich zwą gracze, ogłosili swoją upadłość. Po 50 dniach współpracy powiedzieli bon voyage, szyderczo kontynuując, iż wierzą w rozwój innych hakerskich grup i owocność ich przedsięwzięć. Ja mam tylko gigantyczną nadzieję, że większość z nich skończy podobnie, co Ryan Cleary - dopadnięty przez policję i ostatecznie aresztowany za uzasadnione przypuszczenie partnerstwa.
Dominik 'glowa711' Głowacki