26 kwietnia 2011 r.
Kolejne lapidarne wieści o zaatakowanej platformie Sony.

Od kilku dobrych dni użytkownicy PlayStation Network siedzą na szpilkach z powodu hakerskiego wtargnięcia do centrum oprogramowania firmy Sony. Myśleliśmy, że wszystko rozejdzie się po kościach, i że gracze prędko usiądą z powrotem do swojej konsoli, ale jednak jest dużo gorzej, niż mogło się początkowo wydawać. Pal licho, jeśli przez tydzień, dwa człowiek nie zagra w swoją ulubioną, wyczekiwaną od dawna grę. Co innego, gdy przychodzi się zamartwiać o stan swego konta bankowego. Jeśli udostępniliście gigantowi numer swojej karty, to sugestywnie Wam doradzę, byście sprawdzili czym prędzej stan swojego konta. Miliony ludzi teraz boi się o własne pieniądze, gdyż największy na świecie koncern nie dopilnował swego interesu i należycie go nie zabezpieczył. Podobno nie hakerzy ze znanej w świecie grupy Anonymous, a tajemnicza jednostka włamała się na serwery i z własnej ręki zabawiła się danymi ogromnej ilości klientów. Działacze poszkodowanej firmy wypowiadają się o tymczasowym wyłączeniu PSN z ruchu celem implementacji nowego, dodatkowego programu zabezpieczającego. Wyszło też na jaw, iż ostatni upgrade programu firmowego sam sobie zaszkodził. Możliwym bowiem było podanie nieprawidłowego numeru karty i dedukując dalej - korzystanie z usług w nielegalny sposób. Żeby było zabawniej: Sony w obecnej chwili nie potrafi zagwarantować opieki nad danymi osobowymi. I powiem Wam, że wcale mnie to nie dziwi, gdyż soft antyhakerski PSN był od zawsze lichego standardu, tylko nikt się za niego - cudzysłowiowo - nie wziął. Zapewne nowe oprogramowanie wiele nie da i wielopłaszczyznowe oraz wielomiesięczne problemy Sony będą nadal istniały.
Dominik 'glowa711' Głowacki