20 lutego 2011 r.
dead island | x360 | ps3 | pc | techland | zapowiedź
Polski zespół wkłada swoje trzy grosze do królestwa zombiaków!

Zespół Techland przełożył plany wydawnicze Dead Island na rok 2011, rzuciwszy swoje wszystkie siły na produkcję crossowej ścigałki nail’d, która na PC zagościła 30 listopada zeszłego roku. W Polsce dopiero co pojawiły się wersje konsolowe wyścigówki, a tu już planetę obiegła informacja, że polski horror Dead Island, o którym słuchy chodziły już mniej więcej 3 lata temu, jednak jest w produkcji. By tego było mało – trailer zaprezentowany przez Polaków ocucił miliony graczy, skłaniając ich do trzeźwego i jakże uzasadnionego chwalenia zwiastuna gry. Klatki filmowe, co Nas ogromnie cieszy, to nie jedyna rzecz, jaka jest związana z Dead Island i o jakiej wiemy dość dużo. Poczytajcie trochę, co trzeci (po Bulletstormie i Wiedźminie 2) szumny, polski, growy produkt zaoferuje fanom (nie)umarłych.

Siekierą mu przez łeb!
WEŹ TO I SKATEGORYZUJ!
Dead Island będzie przybliżać graczom klasyczne dla filmów gore z zombie w roli głównej elementy, dające w stałej konstrukcji solidną mieszankę gatunkową. W całości prezentować się to będzie jako slasher z domieszką role-playingowej rozgrywki w klimacie survival horroru. Doświadczymy zatem standardowy dla RPGów rozwój postaci i ogromny arsenał sprzętu do likwidacji, tym razem nie sześciopalczastych goblinów, a popularnych zombiaków. Akcja przeniesie Nas w rajskie tropiki, skąd będziemy uciekać ile sił w nogach przed rozbuchaną w skutek epidemii plagą zombie. Szansa na przetrwanie jest tym trudniejsza, bowiem odnalezienie drogi do wolności na odciętym od świata kawałku lądu nie jest wcale łatwe. Wyspa powita nas nie tylko w kampanii dla samotnika, ciemnej i wieloczłonowej historii, a również w trybie co-op dla wielu graczy. Funkcjonalność płynnego do- i odłączania się od gry zapewni miłą online-zabawę nawet dla czterech graczy.

Nie będzie wcale nam do śmiechu.
KONCEPCJA OD PODSZEWKI
Idea zrobienia Dead Island narodziła się już dawno, łatwo się domyśleć, że jeszcze przed tym, jak to mówią twórcy, „boomem na zombie”, który widzimy teraz wszędzie. Powiadają, że w pracach kładą nacisk na wyróżnienie tegoż FPPa spośród wielu już istniejących poprzez oddanie jedynego w swoim rodzaju spojrzenia na apokalipsę zombie. Korzystając ze zróżnicowania poglądowego personelu, Techland chce uzyskać wyjątkowy i charakterystyczny efekt. Ten składać miałby się z przerobionych na grywalne zainteresowań poszczególnych kreatorów gry, innymi słowy miłośników a to filmów retro z żywymi trupami, a to biegających zakażonych z filmu „28 dni później”. Nie ukrywają, że pochłaniają kolejne to komiksy, seriale, książki oraz gry, wymyślając przy tym własne scenariusze. Do rewerencji skłonią nas splątane, kontrastowe światy: niebiański przybytek, w którym każdy chciałby spędzić choć jedną, wakacyjną dobę oraz śmiercionośny, katastrofalny, nieodwracalny zombie-bałagan. Fuzja ta przy interesujących postaciach i wielkim zapasie jeszcze niewykorzystanych pomysłów to idealny tok dla opowieści.

Wokół walają się reklamówki, brukowce - będzie czym walczyć.
SUSPENS STRATEGIĄ PRAWDZIWEGO SURVIVALA
Za tło nieodzownej eksterminacji potworów też coś trzeba obrać. W tym wypadku historia rozpętała się na Wyspie Banoi, a my zakładamy pantofle jednego z wypoczynkowiczów, promieniejącego szczęściem na niezmąconym i cichym skrawku lądu. Nagle okazuje się, że świat schyla się ku upadkowi, pozostali goście hotelowi atakują się nawzajem, zarażając się schwyconym syfem w pełni agresji i pasji. Przy życiu utrzymują się tylko jednostki, a w tejże garstce znajduje się sterowany przez nas hero. (mamy do wyboru cztery persony!) Przejmujemy nad nim kontrolę i próbujemy odpowiedzieć na pytania, co dzieje się na wyspie i dlaczego. Czemu niektórzy wydają się być odporni? Uzyskanie jasnej wiadomości w tejże kwestii otworzy jedyną furtkę do cudzysłowiowej emigracji z Dead Island.

W sytuacji bez wyjścia...
W LOKACJI DRZEMIE POTENCJAŁ
Banoi to fikcyjna wysepka niedaleko Papui Nowej Gwinei, mająca swoją stolicę i kilka mniej lub bardziej rozwiniętych osad. Przyciąga rokrocznie setki turystów swoją tropikalną urodą i rzesze nurków, chcących zbadać kolorowe głębiny nieskazitelnej, oceanicznej wody, w której mnoży się od tęczowych, przepięknych raf koralowych. Podziwianie malowniczych wybrzeży i górskich wzniesień to marzenie niejednego zagorzałego miłośnika travellingu. Raj dla oka uzupełniają dżungle pełne dzikich zwierzaków, rozciągające się po całym terenie. Atrakcji grze doda gigantyczny podział ekonomiczny wyspy. Przy styku akwenu z lądem rozpościera się sieć prywatnych i publicznych hoteli, ustronnych kącików, co jest bogactwem, a zarazem kroplą w morzu ubóstwa. Przemysł turystyczny przejęły zagraniczne firmy, zatrudniające do wszystkich prac oprócz fizycznych swoją obsługę i to właśnie one są powodem przykrywki prawdziwości wyspy, o jakiej nawet się nie śni przybywającym odpocząć bogaczom. Za okładkę tejże krainy marzeń odpowiedzialny jest przede wszystkim hotel, w którym rozpakuje się nasz bohater. Royal Palms Resort – najlepsza, najwykwintniejsza, ekskluzywna, droga, n-gwiazdkowa willa chińskiej sieci. Przedsiębiorstwo jest symbolem wyspy, upływającym w luksusie centrum wrażeń wakacyjnych. Otoczony barami z uginającymi się od drinków półkami, basenami i szykownymi bungalowami stwarza wrażenie wonderlandu, tym mocniej, że komfortowe pokoje na x-piętrze z balkonami na nieziemskie widoki to chleb powszedni ośrodka dla najbardziej majętnych. Warto dodać, iż otrzymując kolejne zlecenia od osób postronnych, będziemy stuprocentowo frywolnie przemierzać poszczególne sektory lokacji, identycznie jak miało to miejsce w Borderlands, więc z tegoż rozwiązania jestem zadowolony i o jego słuszności, odważę się rzec, możemy być spokojni.

Nasz ziom ma dziarę, co znaczy, że damy radę.
ALE GDY WYJDZIEMY Z SAUNY... CZYLI GAMEPLAY
Postać nie jest żadnym super-truper-antyrealnym gościem z magią w łapach. To zwykły urlopowicz, który jak inni ocaleni spróbuje obronić swój tyłek przed zarazą. Wszystko, co znajdzie na wyspie może posłużyć za broń. Nawet deska ratunkowa może okazać się ostatnią deską ratunku… W każdym razie miotły, rury (z klubów disco), butelki po trunkach, kokosy, czy wiosła mogą być najlepszym użytkiem w sytuacji, gdzie nie ma nic palnego w pobliżu. Dlategoż system walki wręcz w realistycznym otoczeniu jest tutaj traktowany z wielkim nabożeństwem. Strzelb i pistolecików nie zabraknie, ale kto powiedział, że nabojów będzie cała masa. Nadejdzie czas, że nasz dyletant wybijania szeregów zombie zepsuje swój rynsztunek. Intensywne walki pochłaniają jakość i pogarszają stan broni, co skłania naszego chałturszczyka do jej naprawy. Sposobem na zaprzyjaźnienie się z jednym, być może ulubionym typem ekwipunku jest szukanie stołów warsztatowych, gdzie nie tylko dokonamy reperacji gratów, ale także, uwaga, ich upgrade! Według własnych preferencji będziemy mogli uszlachetniać i unowocześniać wszystkie gnaty w grze.

Który następny?
ZOMBIE GRASUJĄ
Dobrowolnie nikt nie odda się chłoście na kolanie przeobrażonych, więc wymierzanie ciosów z naszej strony jest nieuniknione. Relewantnym będzie zadawanie ich w odpowiedni sposób. Od zarania wieków jak już zombie atakują, to atakują w odmiennych, rozmaitych formach. Teraz ciemiężców również spotkamy w kilku stylizacjach, stosując przy nich kręte wygibasy. Zależnie od mutacji, raz zostaniemy padliną zombiaków walczących w bliskich starciach oko w oko, a raz tych forsujących nas z daleka, co obowiązkowo każe Nam myśleć nad najodpowiedniejszą taktyką.

Człap, człap, człap...
TECHNOLOGIA
Dead Island bazuje na Chrome Engine 5, autorskim silniku firmy Techland. Optymalizacja wydajności obsługi trybu kooperacyjnego oraz wyświetlania środowiska jest opracowywana w pocie czoła. Wiele dla autorów znaczy wysoka, stabilna ilość FPSów i płynna rozgrywka w tak rozwiniętych lokacjach przy obecności 4 graczy na mapie jednocześnie. Dead Island skrzętnie wykorzystuje odświeżony engine, utrzymując rozsądny balans pomiędzy wydajnością i poziomem szczegółów. Nowe animacje i system obrażeń ciągle będzie się zmieniał dzięki możliwości restaurowania swych pukawek i ich ulepszania, co również jest dopracowywane z wielką dbałością podczas prac producenckich.

Zaułek ludzkiego losu - Dead Island.
GOTOWIEC
A wersja finalna, według słów Techlandu, ma ukazać się potencjalnie jeszcze tego roku, więc ściskajmy kciuki za kolejny polski tytuł, który -miejmy nadzieję- wzbudzi chaos na zachodniej scenie rozrywki growej. Fason Dead Island wstępnie prezentuje się urzekająco. My życzymy Naszym Rodakom umiarkowanego kontenansu, sił na długofalową pracę, cierpliwości podczas implementowania poprawek i wiary w produkt, jako niespudłowany towar, godny wysokiej pozycji na rynku. Oczywiście - okrągłych cyferek w statystykach popytu także nie omieszkamy życzyć.
# podobne pozycje: Borderlands, seria Dead Rising, seria Left 4 Dead
# platformy: PC, Xbox 360, PlayStation 3
Dominik 'glowa711' Głowacki