12 września 2011 r.
Będący zawsze na bieżąco pismak stacjonujący w Mieście Gier i wygłaszający niczym uliczny gazeciarz informacje z kraju i ze świata jest również użytkownikiem naszego forum od ponad czterech lat. Lukas, newsman, peroruje na temat pracy growego żurnalisty i etosu dziennikarskiego.

# glowa711: Media stanowią fundamentalną rolę w życiu jednostki. Dostarczają jej niezbędnych do zaspokojenia potrzeb informacji i rozrywki. Głównym środkiem przekazu stał się Internet. Dziennikarzy jakiejkolwiek maści przytłacza ogromny ciężar. Jest nim etos - zbiór jasno określonych ideałów, wobec których musem jest zachować odpowiednią postawę. Co skłoniło Cię, Lukasie, do wybrania jakże ciężkiego i odpowiedzialnego zawodu newsmana?
# Lukas: Gry są dla mnie pasją, odkąd tylko sięgam pamięcią. Moja przygoda z nimi zaczęła się w wieku 4 lat - wtedy to rodzice kupili mi konsolę Atari 2600. Nie wiedzieli wówczas, jak wielki błąd popełniają. Moje serce z otwartymi ramionami przyjęło te hobby i do dziś nie chce puścić, choćby się waliło i paliło. Gdy kilka lat temu pojawiła się szansa połączenia zainteresowań z pracą, nie zastanawiałem się długo i bez wahania wskoczyłem w ten wir, w którym tkwię aż do dziś. Stało się to zupełnie przez przypadek, gdyż miałem szansę dołączyć do grona redakcji fanowskiego projektu - nieistniejącego już serwisu e-sportowego. Ten pozwolił mi zdobyć cenne doświadczenie i otworzył furtkę dalej. Obecnie, od 2.5 roku, przesiaduję w redakcji portalu MiastoGier.pl, gdzie czuję się jak w domu. Pracujący tam ludzie nauczyli mnie bardzo wiele, za co im serdecznie dziękuję.
Od samego początku dobrze czułem się w opracowywaniu wiadomości. Pragnę jednak podkreślić, że jest to dział bardzo wymagający. To nie spacer po parku, co niektórym może się wydawać. Jak wspomniałeś, na barkach newsmana spoczywa ogromny ciężar - presja, upływający czas, nacisk, a także wielka odpowiedzialność. Wszak moje wypociny czyta dziennie tysiące osób - ufa mi. Nie mogę ich wprowadzić w błąd. A uwierz, że łatwo to zrobić. Pisząc newsy, należy bacznie zwracać uwagę na tonę szczegółów - szczegółów, które mogą całkowicie zmienić sens treści. To jak połączenie matematyki z językiem polskim.

# glowa711: Jakie największe problemy spotykasz na swojej drodze podczas redagowania newsa? Kłopot pojawia się już przy szukaniu, czy może spolszczanie treści z zachodnich serwisów bywa komplikujące?
# Lukas: Trudno to określić. Myślę, że nie ma reguły. Wszystko zależy od danego przypadku. Spolszczenie treści to nie jest problem - najgorzej zdążyć ze wszystkim na czas. News musi być gorący. Sukcesem jest wyprzedzić inne serwisy - być pierwszym. To jest pewien wyścig - wyścig o czytelnika. Należy przy tym pamiętać, że tekst musi być również dobry jakościowo. Myślisz, by jak najszybciej go opublikować, a po piętach depcze Ci jeszcze obowiązek dopieszczenia go, usunięcia nagminnych powtórzeń, błędów stylistycznych czy wyszukania potencjalnych literówek. Podzielność uwagi i sokole oko to podstawa przy redagowaniu newsa.

# glowa711: Nie uważasz, że w teraźniejszych czasach straceńczo każdy serwis brnie w tematykę blockbusterów, innymi słowy pozycji mainstreamowych, zapominając o dużej grupie odbiorców wolących mniejsze projekty?
# Lukas: Cóż, media są jak sępy - lecą tam, gdzie najwięcej potencjalnego pożywienia, czyli odbiorców. To prosta zasada - jeśli występuje na coś popyt, musi nastąpić też podaż, czyli dobra oferowane przez portale i prasę. To czytelnicy decydują o najczęściej poruszanym temacie. Skoro w Polsce ludzie kochają Wiedźmina, grzechem byłoby pominąć wiadomości o Geralcie.
Dziennikarze pędzą tam, gdzie da się wyczuć coś smakowitego. Można więc rzec, że to ludzie sterują mediami. W zależności od zapotrzebowania na rynku, my dziennikarze musimy się odpowiednio dostosować. Nie zgodzę się jednak, że mniejsze projekty są zapominane - owszem, nie poświęca się im tyle uwagi, ale te naprawdę wybitne są doceniane. Nie brakuje przecież branżowych nagród za innowacyjność i pomysł, a takie wiadomości nie przechodzą bokiem. Często również przewija się kwestia cyfrowej dystrybucji jako szansy dla niezależnych deweloperów tworzących niskobudżetowe gry.

# glowa711: Uważasz, że, brzydko powiedziawszy, rżnięcie takich samych newsów jak konkurencja nie jest zjawiskiem pejoratywnym? Czy może podobieństwo takiej samej treści na wielu portalach to wypadkowa ilości tychże na rynku mediów internetowych?
# Lukas: W dużej mierze wszystkie portale są zmuszone pisać o tym samym, więc nieuniknione są podobieństwa, prawda? :) Rżnięcie ma tutaj jednak dwa znaczenia. Jeśli drugi serwis służy nam tylko jako źródło informacji, nie jest to grzechem śmiertelnym. Jeśli ktoś jednak dopuszcza się plagiatu, czyli przepisywania w podobny sposób treści, lub - co gorsza - kopiowania, powinien dłużej zastanowić się nad sensem tego, co robi.
W ciągu kilku ostatnich lat pootwierało się wiele fanowskich, amatorskich portali, które ściągają treść od konkurencji w nieczysty sposób. Jest to wynikiem braku odpowiednich kwalifikacji i umiejętności. Dzieci zakładają redakcje i mamy taki tego skutek. Inna sprawa, że jakość niektórych miejsc jest niemożliwie mizerna, ale to już temat na inną dyskusję.
Brawa należą się komuś, kto próbuje szukać informacji z pierwszej ręki. Jako że dział newsów w wielu portalach, ze względu na tę samą tematykę, jest niemal identyczny, takie działania są bardzo pożądane. Oryginalność jest kluczem do sukcesu. Niestety, trudno się wybić w tak dużym gronie.

# glowa711: A co powiesz na zalewającą nas manię prezentowania gier w formie wizualnej? Ja personalnie boję się, że tekst pisany zniknie w dużej mierze z opiniujących materiałów recenzenckich.
# Lukas: Bardzo boję się tego zjawiska. Strach mnie otacza, gdy pomyślę sobie, że w przyszłości tekst pisany przejdzie ad acta, a miejsce czołowe zajmą materiały video, np. w formie video-recenzji. Już teraz można zaobserwować brak czytania ze zrozumieniem wśród młodszych odbiorców i lenistwo w czytaniu dłuższego tekstu. Wiele ludzi najchętniej spogląda na ocenę końcową, plusy oraz minusy produktu, gardząc treścią recenzji. Po co więc recenzent się męczy? Chciałbym, aby recenzje nie posiadały ani noty końcowej, ani wad i zalet danej gry. Zmuszałoby to gracza do głębszego zapoznania się z artykułem.
Tekst pisany i materiały video powinny się nawzajem uzupełniać. Podczas czytania nasz umysł przechodzi przez pewien wysiłek, a oglądanie filmików jest całkowicie bezproduktywne. Owszem, racja - żadne słowa nie zastąpią efektownego gameplay'u, ale - jak już wspomniałem - te dwie formy powinny żyć obok siebie, tak, by jedna nie wyparła drugiej. Ludzie muszą umieć czytać i przede wszystkim rozumieć to, co mają przed oczyma. Nie dopuśćmy do tego, by tak czarny scenariusz odnalazł swe miejsce w rzeczywistości.

# glowa711: Zauważyłem również, że podjęcie tematu etosu dziennikarskiego może przestać obowiązywać. Osobiście spotkałem się ostatnio z nowo założonym serwisem, gdzie co rusz pseudo-żurnaliści wulgaryzowali, prezentując w ordynarny sposób ciekawostki z branży growej. Najgorsze jest to, że spłaszczenie do granic możliwości relatywnie kulturalnej i od dawien dawna unormowanej pewnymi restrykcjami formy przekazu kupi sobie niemałe spektrum odbiorców, w szczególności ludzi młodych, pokolenia slangowego JP, którym podwórkowa atmosfera jak najbardziej będzie odpowiadać.
# Lukas: Prawda, że na to poleci niemała grupa odbiorców. Widocznie świat się zmienia - podejrzewam, że w pewnym momencie nastąpi konflikt pokoleń, jak to nieraz miało miejsce w historii. Lekarstwo? Myślę, że na to nie ma ratunku. Niestety - brutalna rzeczywistość. Wszystko wyjdzie w praktyce - czas pokaże, którędy podążą media i jaką formę obejmą. Przypadek, o którym wspomniałeś jest również wynikiem ogromnej konkurencji na rynku. Nie ma jak się wybić, pokazać, to ludzie sięgają po najbardziej nieoczekiwane strategie. W sumie to zrozumiałe, każdy pragnie osiągnąć sukces. Metoda prób i błędów zawsze była praktyczna i tak już zostanie.
Wedle mojej opinii, pewien profesjonalizm powinien jednak pozostać. Nie zapominajmy, gdzie jesteśmy - to nie podwórko, tylko odpowiedzialne stanowisko pracy. Upraszczanie powinno być natomiast jak najbardziej eliminowane na rzecz głębokiej, wartościowej i pouczającej dysputy.

# glowa711Zakończę tą wyniosłą i mądrą wymianę zdań luźnym pytaniem. Czy u Ciebie również zachodzi swego rodzaju koincydencja samopoczucia i stylu, w jakim piszesz? Prywatnie, jeżeli mam chandrę, ciężko sklecić mi tekst, który z łatwością i przyjemnością się czyta.
# Lukas: Nie zaprzeczę - zdarza się. Są dni, w których mam pewną blokadę i z trudem sklejam zdania. Innym razem natomiast, rwę się do pisania niczym gepard polujący na swą zwierzynę. Jako że jest to wysiłek umysłowy, nasza wena jest uzależniona właśnie od samopoczucia.
Z doświadczenia wiem, że jeśli nic nie da się z nas wycisnąć ze względu na przywołaną przez Ciebie chandrę, lepiej odłożyć pisanie na później. Zazwyczaj nic dobrego z tego nie wychodzi, a wiadomo - jakość stoi na pierwszym miejscu. Dla nas, pismaków, jest to odwieczny wróg, bo news zając, może uciec. Recenzja także czeka - czytelnicy jak najszybciej chcą się dowiedzieć, czy pobiec do sklepu celem zakupu danego tytułu. Konkurencja zaś nie śpi, tylko czeka, by podłożyć nam nogę.
Na początku naszej rozmowy wspomniałem, że pisanie to bardzo wymagające zajęcie - koincydencja samopoczucia i stylu jest kolejnym dowodem potwierdzającym ową tezę. Nie jest łatwo, zawsze są jakieś przeszkody. Co gorsza, niektórzy spotykają tzw. wypalenie, przez co kompletnie tracą chęci. Na szczęście, mnie to nie zaatakowało i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Reasumując, to musi być pasja ponad granicami. Inaczej, prędzej czy później, z człowieka wyparują wszelkie siły. Widziałem to na własne oczy, także wiem, o czym mówię.

# glowa711: Dziękuję za niebagatelną dbałość o jakość tekstu oraz rozwinięcie zagadnień związanych tak stricte z pracą newsmana, jak i ogółem z potocznie zwaną dziennikarką grową. Widzimy się, jeśli gwiazdy pomyślnie zaświecą, za miesiąc na hyperowym konwencie w stolicy!
# Lukas: Również dziękuję za wyczerpującą rozmowę. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich widzów Hypera, redakcję telewizji, użytkowników forum oraz moich współpracowników z MiastaGier.pl.
[ Z okazji zbliżającej się imprezy z udziałem redakcji telewizji Hyper o życiu żurnalisty i etosie dziennikarskim rozprawiali Dominik Głowacki i Łukasz Matłoka. ]