200

HYPER+O nasPartnerzyReklamaKontaktPrasaZarejestruj sięLogowanie
HYPER+
CENOWA REWOLUCJA

INFORMACJE PRASOWE

NIUSY

15 kwietnia 2011 r.

Wiedźmin 2 - pierwsze wrażenia

pc | akcja | rpg | wiedźmin | CDP Red

Tadeusz: Od razu poczułem, że cały system walki jest na tyle głęboki, że będzie co masterować.

Wiedźmin 2 - pierwsze wrażenia

Ponieważ nie wszystko co na konferencji CD Projektu pokazano dziennikarzom wolno było filmować, uznaliśmy, że pewne sprawy trzeba zrelacjonować w klasyczny, pisany sposób. Fragment. gry, który nam pokazano to sam początek – mniej więcej pierwsza godzina gry. A właściwie pierwsze 45 minut, bo tyle wolno mi było posiedzieć. Sloty (czyli miejsca na sesje hands-on) były ściśle upakowane – zagrać w nowego Wieśka chciał po prostu każdy.


Nie będę opowiadał dokładnie co się dzieje – sami się o tym przekonacie. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie Wiedźmin bierze udział w szturmie na pewien zamek. Cała historia to retrospekcja Geralta, który opowiada po prostu kolejne sceny, w których w ten czy inny sposób wiedźmin brał udział. Ponieważ można je odgrywać w dowolnej kolejności, to dla mnie ten fragment gry wyglądał zupełnie inaczej niż dla siedzącego obok kolegi. On trafił do obozu, w którym spotkał się z królem, ja walczyłem na ulicach miasta.



Być może dałem się porwać chwili, ale moje pierwsze wrażenie jest takie, że Wiedźmin to najładniejsza gra świata. Widać czasem jakieś drobne niedoróbki w animacji, czy doczytującą się teksturę, ale całość wygląda po prostu olśniewająco. Olbrzymi, niesamowicie dopracowany zamek porażał swoim majestatem. A krążący nad głowami smok porażał ogniem, którym elegancko przysmażał żołnierzy biegających wkoło Geralta. W trakcie króciutkiej pierwszego starcia ze strażnikami nie miałem nawet okazji sprawdzić jak działa system walki, bo musiałem uciekać przed walącymi się kawałkami mostu prowadzącego do głównej części fortecy.


Jeden z developerów nadzorujących sesję podpowiedział mi, żebym słuchał co do mnie mówią, bo pomoże mi to w grze. Zajęty oglądaniem grafiki nie posłuchałem rady i natychmiast przypalił mnie przelatujący smok. Przy drugim podejściu większą uwagę zwróciłem na to co do mnie krzyczeli kompani i rzeczywiście – okazało się, że kazali mi chować się pod hurdycjami (go google it Luke), które choć natychmiast łapały ogień i zaczynały się sypać, to jednak dawały jakieś tam schronienie.



W kilka chwil później byłem już na ulicach miasta w którym niedobitki wroga broniły się w zaułkach. To dało mi w końcu okazję do przetestowania walki, o którą szczególnie się martwiłem. System z części pierwszej mi się nie podobał, a z filmików z dwójki wynikało, że może być on nieźle masherski, czyli sprowadzający się do naparzania w przyciski ciosu. Na szczęście tak nie jest. Podobnie jak w Wiedźminie 1 tu także bardzo liczy się wyczucie czasu. Trzeba cały czas patrzeć na poczynania wszystkich biorących udział w starciu, bo wrogowie nie patyczkują się i nie odstawiają cyrku, atakując pojedynczo jak w innych grach. Rzucają się razem i bezlitośnie nacieraja, zmuszając do stosowania uników i bloków. Ciosy, jeśli nie zostaną wyprowadzone w odpowiednim momencie, zwykle są przerywane, więc nawalanie na pałę na dłuższą metę nie zdaje egzaminu. Pomiędzy uderzenia trzeba też wplatać wiedźmińskie znaki, bo inaczej nie uda się ogarnąć większych grup. Grałem na normalu i łatwo nie było, a wiem że niektórzy ginęli wręcz co chwilę. Gra zapowiada się więc na wyzwanie, co mnie bardzo cieszy – samoprzechodzące się tytuły są nudne. To jaki Geralt zada cios (może szybki i słaby, albo mocny ale wolny) zależy w dużej mierze od odległości. Z bliska wyprowadza combosy, z daleka doskakuje, albo skraca dystans półpiruetem. Można parować ciosy, a po nauczeniu się odpowiedniej umiejętności, kontrować. W niektórych sytuacjach dobrze wykonane uderzenie może zakończyć starcie w jednej chwili, brutalną i krwawą scenką egzekucji.


Moja podróż zaczęła się na ulicach, ale szybko zaprowadziła mnie do kanałów, gdzie moimi przeciwnikami były zgnilce. To właściwie mięso armatnie, ale fajnie wyglądaja podświetlone przez eliksir Kot. I równie fajnie gasną, kiedy wiesiek potnie je srebrnym mieczem. Miecz stalowy przydał się w kolejnej sekcji, w której przeciwnikami znów stali się żołnierze. Na tym etapie gry otrzaskałem się ze sterowaniem na tyle, by móc zacząć bardziej kombinować w trakcie starć. Znaki są przydatne, ale trzeba ich używać z rozwagą, bo kiedy wypsztykamy się z energii, trzeba radzić sobie bez nich przez dłuższą chwilę. A nie jest to łatwe, zwłaszcza jeśli w bitwie uczestniczy jakiś trwardszy przeciwnik, zakuty w zbroję, czy używający tarczy. Na różnych wrogów działają różne taktyki, trzeba więc co chwila zmieniać typy znaków i rozsądnie wyprowadzać ciosy. Od razu poczułem, że cały system walki jest na tyle głęboki, że będzie co masterować. Osiągnięcie maestrii wiedźmina nie wygląda na łatwe i wymagać będzie sporej pracy.



W drodze którą obrałem było mało gadania, ale dużo walki. Jednak z tych kilku scen można było wynieść ogólne wrażenie dotyczące polskiej wersji. Jest tak dobrze, jak było w części poprzedniej. Teksty są cięte i wywołują (najczęściej szyderczy) uśmiech na twarzy. Głosy dobrano znów doskonale, choć troszkę za mało słyszałem Triss. Geralt i Vernon Roche brzmieli w każdym razie perfekcyjnie, a ich rozmów słuchałem z prawdziwą przyjemnościa.


45 minut minęło jak z bicza strzelił i dawno nie zdarzyło mi się, że od komputera odchodziłem z taką niechęcią. Wiedźmin 2 mnie zmiażdżył i wszelki sceptycyzm został daleko za mną. Jest jeszcze parę elementów, które trzeba wyprasować, na przykład absolutnie fatalnie wygląda synchronizacja ruchu ust z wypowiadanymi kwestiami, ale całość robi kolosalne wrażenie. Gra jest absolutnie, nierealnie przepiękna, ma dobre dialogi, dopracowany interfejs (o rozwijaniu postaciu i ubieraniu jej w nowe ciuszki można napisać cały esej) i świetny system walki. Czekam na wersję recenzencką z niecierpliwością, którą ostatni raz czułem przy Red Dead Redemption. I raczej się nie zawiodę.


A na koniec kilka ploteczek – osoby, które kupią Wieśka na gram.pl będa mogły zagrać już jeden dzień wcześniej, CDPRed znów będzie współpracował z wytwórnią Platige Image Tomka Bagińskiego, więc można się spodziewać jakiegoś fajnego filmu podczepionego pod grę, a pierwsza osoba, która podeśle save'a z 16 zakończenia, dostanie specjalną koszulkę, na której z przodu będzie napis 'I've seen the end' (Widziałem koniec), a z tyłu '16 times' (16 razy). Miło.


Tadeusz Zieliński

OSTATNIO DODANE NEWSY

From Dust w przeglądarce
23 maja 2012 r.
Popyt na 3DS-a
Kieszonsolka Nintendo wygrywa bój z Vitą.
23 maja 2012 r.
Dante zalicza poślizg
DmC Devil May Cry dopiero w przyszłym roku.
22 maja 2012 r.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

From Dust w przeglądarce
23 maja 2012 r.
Popyt na 3DS-a
Kieszonsolka Nintendo wygrywa bój z Vitą.
23 maja 2012 r.
Dante zalicza poślizg
DmC Devil May Cry dopiero w przyszłym roku.
22 maja 2012 r.
Hawken na Gaikaiu
Zasiądź za sterami mechów w chmurze!
21 maja 2012 r.
Aplikacja Diablo 3
Dzięki niej dowiesz się o dostępności serwerów gry.
21 maja 2012 r.
www.cyfraplus.pl  |  www.canalplus.pl  |  www.alekinoplus.pl  |  www.planeteplus.pl  | 
www.kuchniaplus.pl  |  www.domoplus.pl | www.teletoonplus.pl | www.miniminiplus.pl  |  www.canalpluscyfrowy.pl