7 maja 2011 r.
recenzja | pc | logiczna | portal | valve
Czy istnieją gry, w których każdy może znaleźć coś dla siebie? Prawdopodobnie nie, ale Portalowi 2 prawie się to udało!

Gracze potrafią być naprawdę róźni. Jedni zabijają czas przy Call of Duty i kolejnych częściach Need for Speed, inni szukają w grach bogatych, rozwiniętych światów w których mogliby się zanurzyć, a jeszcze inni pykają na Facebooku z braku lepszego zajęcia. Jest także inna grupa amatorów elektronicznej rozrywki, która woli kiedy ich gry są po prostu śmieszne. Ich domeną są przede wszystkim przygodówki, choć pewnie czasem zdarza im się zagrać w oderwane od klasycznych konwencji tytuły jak wydany niedawno Bulletstorm. Takich gier nie ma za wiele, dlatego kiedy w 2007 roku na Steamie pojawił się Portal, zrobił niemałe zamieszanie. Fraza "Ciastko jest kłamstwem" (w oryginale "The cake is a lie") szybko stała się internetowym memem, tym samym potwierdzając popularność gry. Ta została pozytywnie przyjęta zarówno przez krytyków, jak i samych graczy. Twórcy nie spodziewali się takiego sukcesu, dlatego pierwotnie gra została wydana w pakiecie Orange Box, a poza nim zaczęła funkcjonować dopiero rok później. Naturalnie kolejnym ruchem Valve musiało być wypuszczenie drugiej części Portala. Pierwowzór zgromadził naprawdę liczną i - co ważniejsze - aktywną społeczność graczy. Fani zostali wynagrodzeni w postaci ciekawej gry ARG (Alternate Reality Game), która była jednocześnie kampanią promocyjną. Za pośrednictwem trzynastu dostępnych na Steamie gier mniejszych studiów poukrywano informacje dotyczące drugiego Portala. Poza tym do gier przemycono ziemniaki. Zbierając warzywa gracze mieli możliwość przyspieszenia właściwej premiery gry, która ostatecznie nastąpiła w godzinach porannych 19 kwietnia.

Chell ściąga kombinezon i daje jasno do zrozumienia, że jest gotowa na "testy" GlaDOS.
POWIEDZ "JABŁKO"
W Portalu 2 ponownie wcielamy się w Chell, niemą bohaterkę za którą tak naprawdę przemawiają jej czyny. Te są dość imponujące, dlatego w pierwszym rozdziale gry zostają nam one po krótce streszczone. Dzięki temu zabiegowi do sequela bez większych problemów mogą zabrać się także ci którzy nie mieli styczności z pierwowzorem. Jest do czego wracać, bo Portal to nie tylko gra logiczna, ale także świetna powieść science-fiction oraz genialne żarty. Każda z tych składowych Portala jest dopracowana i prawdopodobnie mogłaby istnieć osobno, ale razem tworzą wyjątkową mieszankę. Przeciętny portalowiec spędzi z grą 7-8 godzin, lecz znając rozwiązania można ją pokonać znacznie szybciej.
Wprowadzenie do świata laboratoriów Aperture obejmuje samouczek w postaci testowej sesji z Wheatley'em. Nowy bohater jest nierozgarniętym robotem który budzi bohaterkę, a następnie przeprowadza ją przez wstępne etapy, przy okazji zabawiając ją rozmową. Początkowe "testy" nie stanowią wyzwania i w dużej mierze są to przemeblowane kursy z pierwszej części gry. Zabieg ten podkreśla zmiany, które zaszły w laboratoriach Aperture podczas nieobecności Chell i daje twórcom możliwość popisania się odświeżonym silnikiem Source. Ten może nie powala, ale po włączeniu ukrytych (podobno nie działają poprawnie na wszystkich kartach graficznych) funkcji oświetlenia gra wygląda nieźle. Dla weteranów serii pierwszy roździał byłby bardzo nudny gdyby nie fenomenalna gra aktorów użyczających głosów głównym postaciom. Dwoje z nich poznajemy na samym początku gry. Są to powracająca w roli GlaDOS Ellen McLain oraz Stephen Merchant wcielający się w postać Wheatleya. Później dołącza do nich znany aktor J.K. Simmons, który użycza głosu znanemu ze zwiastunów Cave'owi Johnsonowi, założycielowi laboratoriów Aperture. Cała trójka wymiennie pełni rolę bohaterów i narratorów toczących się wydarzeń i nawet jeżeli kogoś zupełnie nie interesuje rozgrywka w Portal 2, to powinien zmęczyć tę grę dla samej fabuły. Tę ponownie przygotował Erik Wolpaw, tym razem wspomogli go jednak dwaj dodatkowi scenarzyści.
Deweloperzy z Valve kolejny raz udowadniają, że potrafią świetnie opowiadać. Obok zwyczajowych narzędzi programistycznych przy produkcji gry twórcy posługiwali się wyrafinowaną ironią. Podczas testów dbano nie tylko o dopracowanie zagadek, ale również o to by dowcipy były atrakcyjne dla każdego odbiorcy, niezależnie od płci, wieku, rasy czy kultury. Przyznaję, że wyszło to świetnie. Żarty są dobre i choć ani na chwilę nie tracą na jakości to po pewnym czasie popadają w rutynę. Nie jest to koniecznie zła rutyna. Przed nudą bronią nas trzy pancerne mechanizmy i nawet jak zawiodą dwa z nich, to oczekując na kolejny zwrot akcji przy prostej zagadce mamy pewność, że niedługo sytuację uratuje jedno z trojga aktorów.
Portal miał swój unikalny styl graficzny. Pierwsza część gry odbywała się w przesadnie sterylnych pomieszczeniach testowych, gdzie nie było miejsca na pyłek kurzu. Tutaj druga część gry poszła we właściwym kierunku, w widowiskowy sposób pokazując nam co stało się ze znanymi z pierwszej części gry pomieszczeniami testowymi. Te zostały solidnie nadgryzione zębem czasu i obróciły się w ruinę, a GlaDOS z trudem przywraca je do stanu użyteczności. Ponadto sama gra jest teraz mroczniejsza. Mam na myśli oczywiście cały czas styl graficzny, bo żarty utrzymane są w podobnej wrednej tonacji i często dotyczą śmierci głównej bohaterki.

Jedna z pierwszych zagadek.
MYŚLENIE PORTALAMI
Największym problemem Portala 2 (czy raczej moim) są dość wtórne wyzwania przed którymi nas stawia. Prawie jedna trzecia gry to ciągnący się samouczek brutalnie wbijający nam młotem pneumatycznym do głowy ważne dla gry prawa fizyki i ich użyteczne zastosowania. Zdaję sobie sprawę, że nowi gracze nie mogą zostać od razu wrzuceni na głęboką wodę, ale spodziewałem się czegoś więcej. No cóż, zawsze jest DLC które niebawem trafi na Steama i pozwoli zastosować bardziej zaawansowane techniki "myślenia portalami". W dalszej części gry jest lepiej i zadania są bardziej złożone, lecz nadal nie są przy tym o wiele trudniejsze. Rozgrywkę urozmaicają żele, na których można stawiać portale, skakać na duże wysokości czy ślizgać się. Pojawiły się także lasery, świetlne podłogi oraz promienie kierujące. To wszystko fajne dodatki, ale modderzy udowodnili już, że bez nich potrafią zaprojektować trudne i złożone kursy. W Portalu 2 rozwiązywanie zagadek nie polega tyle na łączeniu jej poszczególnych elementów, co po prostu na ich znalezieniu. Często kluczowe panele na których musimy umieścić portale są poukrywane w mało widocznych miejscach. Momentami gra popada z kolei w drugą skrajność i jest wręcz odwrotnie. Białe pola są celowo kontrastowane przez metaliczne powierzchnie, w znaczący sposób dając nam do zrozumienia, nie tyle co mamy zrobić, ale gdzie. O ile pierwszego zabiegu nic nie usprawiedliwia, to drugi jest związany z tym, że w Portalu 2 poruszamy się po ogromnych powierzniach, a nie zamkniętych klitkach jak w pierwszej części. Pod tym względem gra znacznie różni się od "jedynki" i wywołuje u mnie mieszane uczucia.
Pomimo nowych rozwiązań niektórzy zarzucają Portalowi 2 wtórność. Wykorzystam tę okazję by obalić pewien mit. Wbrew powszechnej opini Portal nie był całkowicie świeżym i oryginalnym pomysłem. W 2005 niezależne studio Nuclear Monkey Software składające się z grupy studentów przygotowało Narbacular Drop. Była to gra logiczna, w której nie można było skakać, za to w rozwiązywaniu zagadek graczom pomagały dwie połączone ze sobą paszcze potworów. Brzmi znajomo? Valve doceniło i zatrudniło ambitnych deweloperów i w ten sposób dwa lata później na silniku Source (Half-Life 2, Counter-Strike Source) i sprawdzonym pomyśle powstał Portal. Na drugą część musieliśmy poczekać trzy i pół roku.
Operując w świecie portali nie sposób pominąć Prelude. Jest to nieoficjalny mod do Portala wykonany przez trzyosobowy zespół. Sam dowiedziałem się o nim dopiero od jednego z moich "naukowych partnerów" z trybu kooperacji w drugiej części gry. Modderzy zakończyli wsparcie dla swojego projektu, niemniej cały czas można go pobrać z ich strony. Gra uzupełnia historię Portala i opowiada o wydarzeniach które miały miejsce przed podłączeniem GlaDOS. Co prawda animacje stoją na dość niskim poziomie, a głosy postaci zostały wygenerowane przy pomocy syntezatorów, ale nadal jest to bardzo dobry tytuł i sama fabuła jest przygotowana solidnie. Twórcy pominęli wprowadzenia, zakładając że każdy gracz miał okazję zapoznać się wcześniej z Portalem. Gra jest owocem pasji zagorzałych fanów i jako taka została przewidziany z myślą o innych entuzjastach nauki w wydaniu Aperture. Dlatego też zagadki są znacznie trudniejsze, a co za tym idzie ich rozwiązywanie daje o wiele więcej satysfakcji. W grze wprowadzono pułapki oraz pola wykorzystujące zmienioną grawitację, czyli rzeczy których brakowało w podstawowej wersji Portala. Prelude ciekawie wykorzystał nowe mechaniki rozgrywki, a same zagadki są tak zbalansowane, że po równi wymagają od gracza refleksu, ostrożnego zapoznania się z "terenem" oraz starannego planowania. Pod tym względem fani pobili na głowę twórców pierwowzoru, mimo że dysponowali znacznie mniejszym budżetem. Jako ciekawostkę dodam, że po wydaniu Prelude Valve uaktualniło Portal, "pożyczając" zakończenie gry od modderów.

Roboty grają GlaDOS na nerwach okazując ludzkie emocje.
POMARAŃCZOWY, LUBISZ NIEBIESKIEGO?
Wróćmy jednak do Portala 2. Ważnym elementem gry, który przez wielu recenzentów jest traktowany po macoszemu, a czasem jest zupełnie ignorowany, jest tryb kooperacji. Sterujemy w nim dwoma robotami. Akcja gry w co-opie odbywa się po wydarzeniach opisanych w singlu, lecz jest od nich oderwana. Fabuła pełni tutaj drugorzędną rolę, a sama rozgrywka skupia się na tym na czym powinna, czyli na kooperacji. Twórcy mówią że oba tryby można pokonać w dowolnej kolejności, jednak zagadki w co-opie są bardziej złożone. Jeżeli zagracie w ten tryb jako pierwszy, kampania będzie później dla was mniej atrakcyjna. Ponadto warto pokonać tę część gry ze znajomym który jeszcze się w kooperację w Portalu 2 nie bawił. Rozgrywka zajmie wtedy cztery do pięciu godzin. W przeciwnym razie możecie być skazani na losowego gracza z internetu, który wszystkie zagadki ma już obcykane i tym samym pozbawi was kluczowego dla rozgrywki objawienia "Ha, wiedziałem", które przychodzi przy rozwiązywaniu kolejnych łamigłówek. Po pokonaniu co-opa tyle samo frajdy co rozpracowywanie zagadek dało mi granie z ludźmi przez internet. Dzięki temu poznałem alternatywne, prostsze sposoby na pokonanie niektórych pokoi. W pełni doceniam liniowe gry, ale dla mnie największą zaletą Portala jest właśnie to, że prawie każdy test można pokonać na kilka sposobów, a nawet jeżeli istnieje tylko jedna metoda to i tak da się ją udoskonalić. Dla nieśmiałych i tych pozbawionych mikrofonu twórcy dodali funkcje odliczania, podglądu widoku partnera oraz wskaźnika. Dzięki nim można w łatwy sposób koordynować działania z naszym kompanem. Ponadto roboty zostały wyposażone w gesty, przy pomocy których możemy graficznie manifestować emocje oraz Robot Enrichment Center, gdzie (głównie za pieniądze) wzbogacimy naszych elektronicznych milusińskich o dodatkowe ubrania oraz emoty. Tryb kooperacji dostępny jest nie tylko za pośrednictwem internetu, ale także w trybie split-screen (w wersji PCtowej wymaga to uruchomienia odpowiednich komend w konsoli oraz konfiguracji kontrolera drugiego gracza).
Pomimo swoich niedoróbek i momentami mniej wymagających zagadek Portal 2 jest świetnym tytułem. Kierowany jest przede wszystkim do amatorów łamania głowy, dobrego humoru oraz wszystkich zainteresowanych dalszym rozwinięciem historii "jedynki", ale polecam ten tytuł każdemu miłośnikowi gier wideo. Mimo, że nie przeprowadza rewolucji i nie wnosi nic znaczącego, to tak jak wspomniałem wcześniej wszystkie jego elementy idealnie współgrają i jest to jeden z najlepszych tytułów, w jakie dane mi było zagrać. W tym miejscu wypadałoby dać tej grze jakąś ocenę, dlatego Portalowi 2 przyznaję 1 w skali binarnej.
Maksym 'mxi' Sapetto