5 października 2011 r.
Raporty finansowe świadczą o tym doskonale.

National Purchase Diary, flagowa firma z Ameryki Północnej zajmująca się obserwacją wielowymiarowego rynku zbytu i statystykami obrotu pieniędzmi, sporządziła ranking przypadający na drugi kwartał tego roku, w którym podsumowane zostały wydatki Amerykanów w zakresie gier komputerowych i z nimi związanych technologii. Okazało się, że w tym tylko okresie wielbiony przez Polskę naród wydał 1.44 miliarda dolców na zupełnie nowe tytuły na komputery osobiste i konsole, a 1.74 miliarda na wypożyczenia interaktywnych filmów, opłaty za ich ściąganie, subskrybcje, kontentowe dodatki oraz popierdółki na konsole mobilne. W ostatecznym rozrachunku z kieszeni zaoceanicznych przyjaciół zniknęło 4.5 miliarda zielonych, co stanowi wzrost o jeden procent w stosunku rok do roku. Najciekawszym spostrzeżeniem okazał się duży ruch wokół produkcji dedykowanych dzieciom poniżej 14 roku życia, które - nie wiem, jak to potwierdzono, ale materiały źródłowe nie mogą kłamać - z własnej ręki opłacały rarytasy kupowane drogą sieciową oraz przy kasie fiskalnej.
Dominik 'glowa711' Głowacki