5 lutego 2012 r.
Zawieszenie ratyfikacji dokumentu nic nie znaczy.

Premier Donald Tusk oznajmił, iż proces ratyfikacji ACTA został zawieszony. Powodem okazała się chęć podjęcia stosownych kroków w celu przeprowadzenia starannych i szerszych konsultacji oraz analiz dokumentu. Uspokajał również, że ponowna zmiana decyzji nie nastąpi do końca tego roku. 6 lutego zaś nastąpi debata, w której udział będą mogli wziąć zaproszeni internauci i działacze, w tym Krzysztof Gonciarz z tvgry.pl. Tusk przyznał, że głos opinii publicznej faktycznie został pominięty podczas dialogu w sprawie ACTA, oraz że przeprowadził już rozmowy z ministrami: Bogdanem Zdrojewskim oraz Michałem Boni. Obyło się bez dymisji.
Jak twierdzi jednak ekspert prawa międzynarodowego Piotr Schramm, pojęcie zawieszenia procesu ratyfikacji nie istnieje, a zwrot użyty przez premiera miał za zadanie wzmocnić nadawany komunikat i sprawić, żeby zapadł on w pamięć. Fundacja Panoptykon z kolei uważa przemówienie premiera za wypadkową przyciśnięcia go do ściany, próbę utrzymania się u władzy i odzyskania poparcia. Okazuje się bowiem, że kraje-sygnatariusze ACTA nie muszą ratyfikować uchwały we własnym zakresie, by weszła ona w życie i powszechnie obowiązywała. Zgodziły się na to już 26 stycznia w Tokio. Wystarczy jedynie ratyfikacja z poziomu Parlamentu Europejskiego.
Dominik 'glowa711' Głowacki