27 lutego 2011 r.
zwiastuny | wii | ps3 | symulator | zręcznościowa | nintendo | ubisoft
Ubisoft szaleje ze skandaliczną mini-gierką.

W oczach rodziców zdziwienie i obawa o własne pociechy jawi się od dłuższego czasu. Osłupieni stoją, patrząc na kolejny wymysł Ubisoftu, który według mnie nie tyle ma zaznaczyć swoją obecność na rynku czymś naprawdę wyszukanym i niezrównanym, co zrobić dużą popelinę i zyskać dzięki temu dziesiątki tysięcy (pseudo?)fanów, a co za tym idzie – dolarów. We dare to nowa, czarodziejska produkcja na Wii i PS3 uznana przez producentów jako „gorąca”, czemu się nie dziwimy po ujrzeniu pierwszego trailera. Określniki „seksualna” i „erotyczna” też są jak najbardziej na miejscu. Dzieci po zabawieniu się z kontrolerami mogłyby potem przerzucić się na inne, podobne kształtem zabawki, czego boją się ich opiekunowie. Ci bez zwłoki wszczęli już nawet bunt przeciwko systemowi rozgrywki. Ten opiera się bowiem na umieszczaniu Wii Remote’a w sugestywnych miejscach przy obraniu sugestywnych pozycji. Jak ukazuje trailer: raz będziemy klepać się po pośladkach, chichocząc przy tym dosadnie, innym razem muskać bez pomocy rąk zwisający kontroler, niczym jabłko w celu jego nadgryzienia.

Miły sposób na spędzanie długich wieczorów. Wprost dla nastolatków.
Wcześniej ukazało się więcej aktów z We dare (PEGI: 12), jednak otrzymały one blokady regionalne. Co powiecie na takie nabijanie fragów? Jednego jesteśmy pewni – kontrowersja sprzeda ten produkt bez pytania o zgodę. Potrzeba tylko jeszcze, by FOX NEWS zainteresował się „głębiej” tymże tytułem… Dodamy również na koniec z wielką nutą ironii, że ciekawość Nas zżera, co byłoby gdyby ktoś zaliczył falstart, grając w tą grę. Pierwsze takie potencjalne przypadki przypisać będzie można na 11 marca, ponieważ właśnie w ten dzień omawiany mini-game poszerzy znaczenie pojęcia „party games”.
Dominik 'glowa711' Głowacki