12 lutego 2011 r.
Rynek MMO coraz bardziej się rozrasta i wśród dziesiątek gniotów ciężko wyłowić coś ciekawego. Jak to ma się do Rifta? Przeczytajcie sami.

Jednym z bardziej oczekiwanych MMO tego roku jest Rift. Niedawno w redakcji Hypera pojawił się klucz do bety i miałem okazję chwilę w nią zagrać. Po kilku(nastu/dziesięciu) godzinach z nią spędzonych mogę powiedzieć, że twórcy wykorzystali kilka ciekawych rozwiązań. Jeżeli liczycie na rewolucyjną grę, która zdetronizuje wszystkie inne MMO, tak jak swego czasu zrobił to World of Warcraft, to możecie się lekko zawieść. Rift ma bardzo dopracowaną stronę wizualną i jeżeli nie przemawia do was rysunkowa grafika Warcrafta, ten tytuł może przypaść wam do gustu, bowiem w innych aspektach gra Trion Worlds również nie odstaje od MMO Blizzarda. Rift z otwartymi ramionami wita wszystkich weteranów gatunku, oferując wygodne sterowanie i łatwy do opanowania system rozwoju postaci.
Tak wygląda Rift ognia - jeżeli go nie zamkniemy może nieźle namieszać.
Jeżeli nigdy nie graliście w żadne MMO możecie na początku być lekko przytłoczeni. Gra od razu każe wybrać nam jeden z czterech archetypów, a chwilę później 3 z 9 dusz. Te są ważne, bo od nich zależy styl naszej gry. Ja obrałem archetyp maga w połączeniu z duszami czarnoksiężnika, nekromanty oraz maga żywiołów. Wybór wcale nie jest jednoznaczny i taką postać można kształtować na wiele sposobów. Ja jednak postanowiłem rozwinąć czary DOT (Damage Over Time), dodatkowo zwiększając moc magii śmierci przy pomocy duszy nekromanty. Uwagę przeciwników odciągałem wykorzystując małego golema, którego może przyzwać mag żywiołów. Postać ulepszyłem rozdając dusze otrzymywane podczas zdobywania kolejnych poziomów pomiędzy poszczególne drzewka. Z każdym wydanym punktem drzewko coraz głębiej zapuszcza korzenie, co daje dostęp do podstawowych umiejętności z grubsza niezależnych od tego, w jaki sposób chcemy rozwijać naszego awatara. Każdy może zdefiniować cztery kombinacje dusz dla obranego archetypu. W ten sposób można w łatwy i szybki sposób przełączać się miedzy poszczególnymi rolami. Te w późniejszych etapach gry okazują się dość ważne - o ile grający samotnie kleryk koncentruje się na zadawaniu obrażeń, to kiedy dołączy do grupy może zmienić kombinację dusz na taką która pozwoli mu utrzymać towarzyszy przy życiu.
Rozwijając swoją postać warto skupić się na jednym drzewku.
Jednym z najciekawszych rozwiązań zastosowanych w Rift są Public Questy, czyli zadania przy wykonywaniu których udział może wziąć każdy przechodzień. Public Questy opłaca się wykonywać, chociażby ze względu na nagrody - po każdym etapie gra ocenia nasz wkład w wygraną i na tej podstawie przydziela nam trofea. Te pozwalają dodatkowo rozwijać naszą postać, nagradzając nas esencjami, którymi możemy doładowywać statystyki oraz odporności naszego awatara. Jeżeli nie interesują was wspólne zadania i wolicie grać sami możecie się lekko zaskoczyć. Public Questy są bardzo ważną częścią rozgrywki i składają się z dwu podstawowych elementów - obrony przed inwazjami oraz z zamykania Riftów, od których pochodzi tytuł gry. To nie tylko dodatkowe zajęcie. Dokonujące inwazji wojska mordują wszystko na swojej drodze, w tym wydających zwykłe zadania NPCów. Podobnie sprawa ma się z Riftami - te pojawiają się w losowych miejscach i może się okazać że przy okazji unicestwią wszystkie okoliczne jelonki, które mieliśmy posypać magicznym proszkiem. Niepowstrzymane Rifty powoli rozrastają się i biją się zarówno ze zwykłymi NPCami, graczami jak i z innymi Riftami, jeżeli te akurat staną na ich drodze.
Martwi NPCe nie dają questów, dlatego warto ich bronić przed inwazjami.
Naturalnie Rift posiada wszystkie standardowe dla MMO elementy takie jak profesje zbierackie oraz crafting, czyli tworzenie własnych przedmiotów. Znajdziemy tu także PVP w postaci Battlefrontów, na które możemy zapisać się w większych miastach. W grze dostępne są również instancje, w których wspólnie z czterema innymi graczami będziemy mogli zmierzyć się z trudniejszymi bossami, walcząc o cenne nagrody. O ile w typowych grach MMO pierwsze instancje mają nauczyć graczy podstaw współpracy i poszczególnych funkcji jakie mają pełnić, to w Rifcie niemal od razu rzucani jesteśmy na głęboką wodę i nawet pierwsi bossowie wymagają ogrania i zastosowania odpowiedniej taktyki. Nie jest to typowy Tank & Spank, i mam nadzieję że Rift utrzyma ten trend w wysokopoziomowych instancjach raidowych, gdzie będzie można grać w dziesięcio oraz dwudziestoosobowych grupach.
Na Battlefrontach Guardiani ścierają się z Defiantami. Wygrywa ta drużyna, która dłużej utrzyma kryształ.
Często mamy do czynienia z grami, które próbują udawać MMO i rzeczywiście wrzucają do jednego kotła setki graczy, nie oferując im jednak contentu którym mogliby się wspólnie bawić. Mogę wam powiedzieć, że Rift nie jest tego typu grą i jeżeli chcecie się przesiąść z udawanego MMO na takie prawdziwe, to warto bliżej przyjrzeć się tej grze! Wszystkich zainteresowanych odsyłam do najnowszego wydania Hot Newsów na antenie Hypera, gdzie możecie zobaczyć trochę gameplay’u z Rfita.
Maksym Sapetto