200

HYPER+O nasPartnerzyReklamaKontaktPrasaZarejestruj sięLogowanie
HYPER+
CYFRA+

INFORMACJE PRASOWE

NIUSY

21 maja 2011 r.

Recenzja gry Wiedźmin 2: Zabójcy królów

CDP Red | wiedźmin | rpg | recenzja

Odłóżmy na bok dumę narodową, na chwilę odstawmy oczekiwania, nadzieje, jakie pokładaliśmy w tym tytule… Czy „Wiedźmin 2: Zabójcy królów” jest tak wybitną grą, jak zapowiadali twórcy z CD Projekt RED?

Recenzja gry Wiedźmin 2: Zabójcy królów

Gdyby spojrzeć na wszystkie zmiany, które twórcy nowego „Wiedźmina” zaimplementowali do gry, można by odnieść wrażenie, że „Zabójcy królów” nie są typową kontynuacją, tylko prawdziwą rewolucją w serii. I po trosze będzie to wrażenie słuszne, bo w stosunku do jedynki zmieniło się tu niemal wszystko. Najbardziej odczuwalna metamorfoza dotknęła systemu walki: zapomnijcie o zmienianiu stylów, zapomnijcie o uderzaniu w tempo, gdy zmieni się kolor kursora… Teraz potyczki z przeciwnikami mają w sobie więcej z najlepszych gier akcji (choćby z „Batman: Arkham Asylum”, który najwidoczniej był dla twórców z CDPR istotną inspiracją) niż z typowego cRPG. Czym się to objawia? Przede wszystkim trzeba błyskawicznie reagować na sytuację na polu bitwy – umiejętnie posługiwać się nie tylko unikami, lecz także blokiem (bez tego Geralt szybko może zostać skrócony o głowę). Jeśli dasz się otoczyć zgrai wrogów, jeśli nie będziesz mądrze korzystać z wiedźmińskich znaków, jeśli nie nauczysz się odpowiednio łączyć eliksirów, to nawet na normalnym poziomie trudności daleko nie zajedziesz… Co jednak w tym wszystkim najważniejsze – odświeżony system machania wiedźmińskimi mieczami daje bez porównania więcej satysfakcji. Od początku do końca gry miałem poczucie, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach Geralt jest prawdziwym mistrzem fechtunku, prawdziwym panem pola bitwy: bardzo szeroki wachlarz jego możliwości daje niesamowite poczucie swobody, jakiego nie uświadczyłem w żadnym innym erpegu.



Swoboda to zresztą słowo dobrze charakteryzujące również konstrukcję fabularną nowego „Wieśka”. Misje są tutaj niewymuszone, scenariusz wprowadza je w nienachalny sposób. Słyszysz jakąś awanturę? Możesz się wtrącić, zainterweniować na korzyść którejś ze stron – ale nikt ci nie każe tego robić. Takich sytuacji jest w „Wiedźminie” drugim na pęczki. Co jeszcze ważniejsze – znaczna część zadań oferuje wiele możliwych rozwiązań. Gdy rozmawiałem z Tadeuszem o grze i gdy usłyszałem, jak on ukończył quest związany z pewną elfką we wsi Flotsam, wybałuszyłem oczy ze zdziwienia, bo ja ukończyłem tę misję zupełnie inaczej (KOMPLETNIE INACZEJ!). Z tego też powodu wiele misji przeorałem na chyba wszystkie możliwie sposoby i powiem wam, że pod względem nieliniowości jest lepiej niż dobrze. Zresztą – scenariusz pewnie wciąż ma przede mną nie jedną tajemnicę do odkrycia…



Nieliniowość nie robiłaby jednak tak dobrego wrażenia, gdyby nie wspaniała nastrojowość tej gry. Na klimat nowego „Wiedźmina” składa się mnóstwo elementów: pięknie zaprojektowane lokacje, dopracowane do najdrobniejszych szczegółów rekwizyty, świetnie napisane i zagrane dialogi… W ten wspaniały świat chce się wsiąkać na długo – na znacznie dłużej, niż przewiduje to scenariusz. Jeśli coś mnie w „Wiedźminie 2” faktycznie boli, to nie drobne usterki (które rzeczywiście się pojawiają, wystarczy spojrzeć na kulejący mechanizm zbierania przedmiotów) ani nawet nie te elementy, które wypadają gorzej niż w pierwszej części (quick time events podczas niektórych ważniejszych walk? c’mon!). To, co jest dla mnie największą bolączką, to fakt, że gra jest krótsza od poprzedniczki. Po ukończeniu jej miałem ogromny niedosyt. Z drugiej strony – choćby nowa historia Rzeźnika z Blaviken były nawet dwa razy dłuższe, to i tak pewnie nie miałbym ich dość. Pozostaje mieć nadzieję, że zapowiadane przez twórców DLC będą systematycznie zaspokajać ten głód przygody.



Nie ukrywam, że miałem bardzo duży kłopot z wystawieniem oceny. Ostatecznie – choć spodziewam się, że może to wywołać protesty ze strony sceptyków – doszedłem do wniosku, że druga część „Wiedźmina” zasługuje na maksymalną ocenę. Nie oznacza to, że jest grą idealną. Bo nie jest. Oznacza to tyle, że „Wiedźmin 2” przyniósł mi niebywałą satysfakcję, wciągnął nawet nie po uszy, tylko po czubek głowy. I sprawił, że za pierwszym razem przeszedłem go na jednym oddechu (no, może na niemal jednym). Was mogę prosić tylko o jedno: nie wierzcie mi na słowo. Sami sprawdźcie, ile jest wart wiedźmin nowej generacji. Jeśli lubicie wiedźmińsko-potworzaste klimaty, jeśli szukacie efektownej oprawy graficznej, jeśli lubicie trudne wybory fabularne i wreszcie – jeśli tak jak ja kochacie erpegi, to w „Wiedźminie 2” pochłonie was bez reszty. Ja nie żałuję ani sekundy spędzonej z tą grą.

Piotrek Kubiński

PS. Tym, którym mało, na osłodę nieco screenów.



















OSTATNIO DODANE NEWSY

Hawken na Gaikaiu
Zasiądź za sterami mechów w chmurze!
21 maja 2012 r.
Aplikacja Diablo 3
Dzięki niej dowiesz się o dostępności serwerów gry.
21 maja 2012 r.
Diablo 3 pokonane
Na Wyspach Max Payne 3 sprzedaje się lepiej.
21 maja 2012 r.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Hawken na Gaikaiu
Zasiądź za sterami mechów w chmurze!
21 maja 2012 r.
Aplikacja Diablo 3
Dzięki niej dowiesz się o dostępności serwerów gry.
21 maja 2012 r.
Diablo 3 pokonane
Na Wyspach Max Payne 3 sprzedaje się lepiej.
21 maja 2012 r.
Film Tekken
Czyżby bijatyka miała powrócić do kin?
21 maja 2012 r.
Pojazdy w GTA V
Ich lista znalazła się na płycie z grą Max Payne 3.
17 maja 2012 r.
www.cyfraplus.pl  |  www.canalplus.pl  |  www.alekinoplus.pl  |  www.planeteplus.pl  | 
www.kuchniaplus.pl  |  www.domoplus.pl | www.teletoonplus.pl | www.miniminiplus.pl  |  www.canalpluscyfrowy.pl