11 sierpnia 2011 r.
Kontynuacja ma jednak w sobie coś z pierwowzoru...

Od inicjalnej publikacji traktującej o Prey 2 nie słyszeliśmy nic, co wskazywałoby na istnienie jakichkolwiek cech potomka odziedziczonych po matce. Niektórzy postanowili zdzierżyć fakt, iż pępowina między sequelem a pierwowzorem została bezzasadnie odcięta. Cyberpunkowy, sandboxowy zgiełk nijak przypomina bowiem liniowe pokłady statku kosmicznego, a wstęp fabularny ze zwiastunów nie nawiązuje w żadnej mierze do końcowej partii opowieści autorstwa Human Head Studios sprzed 5 lat. Nawet pierwszoplanowy protagonista, Killian Samuels, wydaje się jakby wyrwany z kontekstu. Często pytano także producentów, czy szeryf pracujący dla linii lotniczych jakimś cudem natrafi na swej drodze na znaki świadczące o - nieważne, jakim - powiązaniu dzieł. Szkopuł ten wreszcie doczekał się uzasadnienia, no i owszem: Prey 2 wzbogaci sentymentalny element w postaci Tommy'ego, czyli głównego charakteru Prey'a. Indianin ponownie przyczłapie się na hektary kosmicznego barłogu i w historii zagra dość znaczącą rolę. Nie będzie to krótki epizodzik w deseń „popatrz, polub i szybko zapomnij”, ponieważ z krwi i kości dziko-zachodnia postać wykreowana została w zamyśle pełnej integralności ze światem gry. Tommy, posiadając unikatowe umiejętności, zagości w Exodusie na dłużej i będzie nierozerwalnie związany z całą treścią, jaką przekażą nam kreatorzy.
Dominik 'glowa711' Głowacki