20 listopada 2011 r.
Spekulacyjne domysły budują napięcie.

Każdy, kto ukończył przygodę w Konstantynopolu i po Revelations chciałby od razu zaznajomić się z kolejną częścią serii Ubisoftu, gdyba na temat części świata, w jaką wyślą nas producenci Assassin's Creed. Swego czasu w sieci pojawił się artwork ukazujący skrytobójcę na tle piramid - łatwo się domyśleć, że natychmiastowo powstała plotka, jakoby miejscem akcji trójki miały być egipskie, pustynne wertepy i monumentalne sklepienia faraonów. W tymże przykładzie nie ma jednak żadnej korelacji z fabułą dzieła. Spojrzawszy na intertekstualność asasyńskiej marki, rzucę hipotezą, iż wybierzemy się prędzej do Chin. A czemuż to? - spytacie. A no dlatego, że krótkometrażowe filmidło pleno titulo Assassin’s Creed: Embers traktuje o perypetiach zmęczonego ratowaniem globu Ezia. Tego Ezia po wydarzeniach z Revelations - starego, siwego i niemającego wigoru. Bohaterką obrazu, jak pewnie pamiętacie z ciekawie zrealizowanego zwiastuna, jest Azjatka - Shao Jun. To właśnie ona prosi mistrza, aby ją wsparł. Mentor rzuca ustatkowane życie i wyczekiwany od lat spokój, wyciągając ku Chince pomocną dłoń. A dalej roztrząsajcie się nad ideą sami! ;)
Dominik 'glowa711' Głowacki