3 maja 2011 r.
pc | przygodówka | szuter | ps3 | zręcznościowa | x360
Czyli czym nowa przygoda Tomb Raider zabłyśnie na rynku.

Producenci stosują utarte od lat manewry, ponieważ boją się straty pieniędzy, które mogłyby po wydaniu gry na półki nie wrócić do ich rąk. Stosowanie tego, co już się przyjęło to nagminne zjawisko w branży gier komputerowych - jest po prostu bezpieczniejsze. Kreatorzy wskrzeszający cykl Tomb Raidera mają jednak odwagę i starają się powoli, systematycznie informować o zabiegach gameplay'owych, jakie mają zostać przeprowadzane na obudzonej z głębokiego snu Larze. Kilka tygodni wstecz dowiedzieliśmy się, iż pani archeolog pobiega sobie czasem po wyspie u boku Conrada Rotha, czyli kapitana pewnej łajby a zarazem poszukiwacza skarbów. Okazało się też, że na przeciw nam wystąpią kanibalistyczne grupy tubylców. Dziś Crystal Dynamics szprycuje nas kolejnymi smakołykami i powiem Wam, że prezentują się one obiecująco. Konia z rzędem temu, kto przynajmniej jednego z nich nie pokocha. Tomb Raider 2011 zaszczyci serię takimi nowalijkami, jak rzeczywisty symulator przeżycia. Oprócz apteczek Croft będzie musiała spożywać wyspiarskie jadło i popijać co jakiś czas trunki. By się wyleczyć, wygimnastykowana bogini seksu pobawi się z pijawkami... Nieźle. Rozgrywka będzie zmieniać swój przebieg wraz ze zmianą długości paska HP. Wreszcie nastąpiła zmiana celowania z automatycznego na ręczny. Jeśli chodzi o lokację, to te przemierzać będziemy mogli w szybkiej podróży między odkrytymi wcześniej miejscami, a także z czasem pozyskamy umiejętności pozwalające na doczłapanie się do wcześniej niedostępnych kryjówek. Taki składnik cieszył graczy już w erze Arkham Asylum, więc tutaj również powinno się to prezentować ładnie, zgrabnie i powabnie...
Dominik 'glowa711' Głowacki