15 maja 2011 r.
Nagrywa sekwencje motion-capture do Battlefield 3.

Na północ od Sztokholmu wybrała się ekipa ze znanego w świecie DICE. Producenci wykorzystają w najnowszym beefie technologię motion-capure, czyli mocne wsparcie procesu animacji. Rejestrowanie ruchów aktorów w specjalnie do tego przygotowanych salach nagraniowych jest coraz częściej stosowanym zabiegiem w grach komputerowych - ostatnio głośno jest o eksploatacji tej techniki podczas prac nad „L.A. Noire” oraz „Red Faction: Armageddon”. Zgodnie z pewnym wykazem, jaki pojawił się na Facebooku, filmidła są produkowane przez Lo Wallmo w reżyserii Toma Keegana. Casting i sam nabór owijał się wokół restrykcji: szukano bowiem męskiego głosu z prawdziwego zdarzenia, najlepiej głosu aktorskiego, za którym przemawiałyby dodatkowo zdolności nabyte w filmowej, telewizyjnej lub teatralnej roli. Choć cyferki mogą być nieco iluzoryczne, to i tak uwierzcie na moje słowo, iż wśród wysokiej trawy DICE chciało dostrzec od 20 do 35 wartościowych person do ról Amerykańskich Marines, od 25 do 40 postaci do obsady rosyjskich Agentów Specjalnych oraz od 35 do 60 spikerów władających dobrze językiem perskim. Przesłuchania odbyły się w Londynie 11 kwietnia, 12 i 13. Największe szanse na zarobek miały osoby dobrze mówiące po angielsku, rosyjsku, persku i arabsku. Procesy rozwojowe gier komputerowych stają się coraz większą chrapką wielu wielbicielu tejże rozrywki. Pewnie jeszcze niejednokrotnie w tym półroczu dostaniemy cynk o poczynaniach zespołów deweloperskich na planach filmowych, a także w plenerze, gdzie najłatwiej i w dość perfekcyjny sposób można utrwalić na taśmie np. odgłosy wybuchów czy strzały z wszelakiej broni.
Dominik 'glowa711' Głowacki