14 marca 2011 r.
zwiastuny | x360 | szuter | strzelanka | ps3 | pc
Będzie, będzie, będzie!

Jestem wielkim fanem „jedynki”, zresztą tak jak moja luba. Mix Half-Life'a, Quake'a i Portala w jednej grze to -jak się okazało 6 lat temu- sposób na chwycenie mnie za serce. I choć pierwsze skrzypce grała tam rozpierducha w kosmosie, to wątek miłosny przywarł do mej karty pamięci na wieki. Pamiętam tą łzę spływającą po policzku... Sam koniec gry nieusłany różami, w potędze trudnych potyczek i pełen twistów oczarował mnie niewyobrażalnie. Wiecie już zapewne, co musiałem czuć, gdy na naszej firmowej skrzynce mailowej zobaczyłem wiadomość prosto od Bethesdy Softworks i spółki ZeniMax Media, traktującą o istnieniu „dwójki” Prey'a.

Ziemia, gdzie by przetrwać, trzeba zabijać bez żadnych pertraktacji.
Na osłodę dodam, że gra ukaże się, według słów producenckich, za rok na platformach Xbox 360, PlayStation 3 i komputerach osobistych, na których współgrać będzie z Games for Windows.
Prey 2 rozwijany jest przez studio Human Head Studios, które stworzyło wielokrotnie nagradzany pierwowzór. Produkcja bazuje na silniku -jak z najnowszych wieści i dementacji plotek w wykonaniu wiceprezesa, Pete'a Hinesa, wynika- innym niż id Tech 5 od id Software, na którym opracowywany jest Rage, toteż optymistyczne prognozy o grafice pełnej czaru można stłumić w zarodku. Byleby silnik nie był archaikiem.

Bo cel uświęca środki... Dążyć tam do końca.
A co mówią twórcy? Świergoczą, że „Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z firmą Bethesda podczas prac nad Prey 2”. Chris Rhinehart, prowadzący projekt, dodaje również, że „Prey 2 zapewni graczom możliwość poznania nowego aspektu wszechświata Prey, bowiem gra oferuje szybką akcję na bardzo otwartych, rozległych i obcych płaszczyznach. Jesteśmy podekscytowani i usatysfakcjonowani z pracy oraz pokładamy nadzieję w późniejszej uciesze konsumentów.” Ach, jak bym chciał już poznać nowe zdolności Duszy, zobaczyć potężniejszego Indianina Tommy'iego, rozwiać wątpliwości krążące wokół sposobu, w jakim developerzy nawiązali fabularnie do podstawki, która de facto zajefajnie się kończy, ale nijak, oczywiście według mojej skromnej opinii, daje możliwości do realnego kontynuowania historii.
Dominik 'glowa711' Głowacki