27 marca 2011 r.
call of duty | battlefield | ea | Dice | pc | fpp | ps3 | x360
Sprzeczki gigantów.

Ja wiem, jak bardzo nie lubicie analityków i ich konfabulacji, ale czasami warto się pośmiać. Bo przecież śmiech to zdrowie, każdy głupi Ci to powie. Ostatni tydzień spędziłem na obserwacji wymiany ognia między Activision i EA z DICE na pace. Kontrowersyjny i koloryzujący pewne kwestie analityk Michael Pachter hipotezuje, że Battlefield 3 w żaden sposób nie dobije pułapu tak wysokiego popytu na dobro, jak było to w przypadku Black Ops. Co prawda, to prawda - marka CoDa jest marką ze wszech miar uznaną i znaną. Ale pojawia się pewne „ale”: produkty Bobby'ego to sklonowani spadkobiercy poprzedników. EA nie stało w miejscu i odparło wyznaniem na wyznanie: „Activision leniwie idzie na łatwiznę, osadza grę na tym samym silniku od lat, nie poczynając żadnych ruchów wprzód. Sądzimy, że to Oni powinno brać z nas przykład. Nie jesteśmy też zwolennikami 6-godzinnego biegu sprinterskiego.”. Zupełnie jak w telenoweli: kolejny odcinek, kolejna granda. Activision -pardon, śmiech na sali- odpiera pewny siebie, że to ich szata graficzna jest na lepszym poziomie. Mam nadzieję, że DICE trzymało się stołków, jak czytało te bzdety.

Wszystko idzie w dobrym kierunku, według mnie przynajmniej, i już w czwartym kwartale tego roku to Battlefield przejmie palmę pierwszeństwa w kategorii gier FPP. Spójrzcie tylko, ile już Elektronicy na forum publicznym ogłosili, a nawet potwierdzili po części. W „trójce” widok z poziomu pierwszej osoby zaczerpnięty z Mirror's Edge, bieg i ruch wojaków z Fify 11, limitowana edycja gry wręczy Nam pamiętne mapki sieciowe z „dwójki”, zaś brakiem serwerów dedykowanych nie ma co się martwić. Frostbite 2.0 oszołomi Nas widokiem składających się drapaczy chmur podczas solidnego trzęsienia ziemi, w sieci na PC razem zagra 64 nerdów wojennych, a planowana różdżka MOVE i trzy wymiary dołożą od siebie sugestywnych wrażeń. Co lepsze, DICE postanowiło dołożyć do swej produkcji rozbudowany model walki wręcz. Finezyjność nie kończy się tutaj; producenci dbają o dźwięk gry, nagrywając wszelakie wybuchy i strzały w plenerze, i to z kilku stron. Fizyka też została podrasowana pod względem grywalnej postaci. Eksplozja granatu może nas obalić, ogłuszyć i nawet odrzucić na kilka metrów, jeśli wybuchnie naprawdę blisko żołdaka. Pachter więc jedynie ośmieszył się ze swymi dedukcjami, jakoby Battlefield 3 nie miał szans dorównać do produktu rywali.
Dominik 'glowa711' Głowacki
