



Pewnie niejednemu z Was, Drodzy Czytelnicy i Widzowie, zdarzyło się, iż graliście tak długo lub w tak bardzo fajną grę, że kiedy zamykaliście oczy kładąc się spać, widzieliście całe sceny lub przebłyski scen z tegoż tytułu. Przed oczami przelatywali Wam wrogowie z Duke'a, błędy z SC2, ciosy z Mortala czy co tam jeszcze. Takie granie po zamknięciu oczu.
Właśnie powróciłem z urlopu, na którym "podejrzenie" dużo grałem na iPadku (jak to urządzenie pieszczotliwie nazywa me dziecię) i tak się wciągałem, że miałem właśnie takowe powidoki. A dawno takowych nie miałem, bo też i dawno nie miałem tyle czasu na granie - wiecie, tylko praca-praca-i-praca, która w moim wypadku raczej nie sprowadza się do grania.
Grałem więc na wakacjach sam, grałem i z dzieckiem w różne większe i mniejsze produkcje. Graliśmy w jedną grę razem, choć nie miała trybu multi. Dziecię odkrywało w grach rzeczy dla mnie niespodziewane - tzn. że nie trzeba dążyć do celu szybko, ale stylowo. Bo coś ładnie wygląda, albo fajnie się rysuje, albo wzorek jest...
A kiedy zamykaliśmy oczy i szliśmy spać, graliśmy dalej...
PS. Nawiązując do wpisu Miłosza - pamiętam żonglowanie dyskietkami grając w Eye of Beholder (bo twardego dysku nie było), wędrującą między znajomymi mapę do gry, której tytułu nie pomnę, tudzież dzwonienie po porady. Choćby podwórkowe przechodzenie King's Questa i telefony co/gdzie/kiedy. To se newrati...
autor: Tomasz Kreczmar
Rówieśnik serialu "Stawiam na Tolka Banana" i płyty Pink Floyd "The Dark Side of...
W zeszłym tygodniu mieliśmy wielkie zderzenie – D3 kontra MP3. W zasadzie wydawało się, że zwycięzca tego starcia może być tylko jeden. Bo w końcu na nową okazję do rozstukania Diablo niektórzy naprawdę czekali te...
Playstation w polityce i trzęsienia ziemi
Czas nie stoi w miejscu, a wszechświat nie lubi próżni. Podobno nie lubi. Bo ostatnio pojawił się w branży niespodziewany syndrom próżni. Najpierw ofiarą padł Play, a ostatnio Gamecorner. Polygamia się ostała, lecz...
Euro tuż-tuż, czas otrzepać z rękawic kurz i zapakować bukiet róż czerwono-białych, dalej już! I teraz razem: koko-koko-euro-spoko… Bynajmniej się nie naśmiewam z uroczych seniorek śpiewających wesoło, ale...