



Po ostatnich grudniowych premierach wreszcie przyszła chwila oddechu. Co prawda niektórzy nazywają to sezonem ogórkowym (w pierwszym kwartale roku zwykle w branży gier dzieje się nieco mniej niż zwykle). Ja jednak malkontentem nie jestem i cieszę się, że wreszcie jest czas na sięganie do tych mniej palących tytułów, które bezustannie odkładałem sobie na później. Czyli na teraz. I tak wreszcie usiadłem do Catherine, wiecie - tej japońskiej gry platformowo-logiczno-erotycznej (jak się nad tym zastanowić - to w sumie rzadko spotykany gatunek, co? ;), o której swego czasu wspominałem w Joincie przy okazji jej japońskiej premiery. Do ukończenia Catherine zostało mi na oko jakieś 15% gry (które pewnie przewalę dziś w nocy), więc mogę się o niej ostrożnie wypowiedzieć.
Po pierwsze - ta gra jest erotyczna nie dlatego, że pokazuje nagość (nie, nie liczcie na to: jeśli widzieliście trailery, to you've already seen that all :P), tylko dlatego, że jej tematem jest erotyka, miłość. O ile w wielu grach (choćby w Wiedźminie) relacje damsko-męskie (choć nie tylko takie, jeśli przypomnieć sobie casus Mass Effect) były raczej dodatkowym motywem, urozmaiceniem - o tyle w Catherine eros to temat główny i tego właśnie dotyczą rozterki głównego bohatera. Stały związek czy przelotna miłostka? Wierność czy skok w bok? Odpowiedzialność czy ucieczka przed problemami? Z tego typu dylematami musimy się tu zmierzyć - często wręcz musimy odpowiedzieć na nie wprost. Gra zadaje nam pytanie, na przykład, czy małżeństwo to początek życia, czy jego koniec? Albo: Jesteś bardziej sadystą czy masochistą? Albo: Twoja ukochana osoba cię zdradza - zrywasz z nią czy sprawiasz, że przestanie to robić? Najciekawsze jest jednak to, że gdy po raz pierwszy odpowiadamy na dane pytanie, konsola wysyła naszą odpowiedź na serwer gry, a po chwili widzimy diagram pokazujący, jak odpowiedzieli inni gracze z całego świata. Czy taki eksperyment może się nam do czegoś przydać, czy można coś na jego podstawie stwierdzić? Raczej nie. Ale i tak jest intrygujący.
Podobno w Catherine jest osiem zakończeń. Raczej nie będę próbował odblokować ich wszystkich (bo w przeciwieństwie do nowego Deus Eksa - zakończeń nie da się "wybrać" na samym końcu rozgrywki, są one wynikiem podejmowanych przez nas decyzji). Mam jednak nadzieję, że twórcy wpadli na to, żeby na koniec gry pokazać mi także diagram ilustrujący, jak moje zakończenie wygląda na tle tych, które wybrali inni gracze.
PS: A wy nad czym siedzieliście w święta? Bo nie uwierzę, że tylko nad śledziem i sernikiem :P
autor: Piotr Kubiński
Gra od zajarania dziejów - czyli od kiedy pamięta. Choć pisać o grach zaczął...
Halo? Haaaalo?! Jest tam w ogóle ktoś? Czy wszyscy zaginęli gdzieś w piekielnych odmętach albo na brazylijskich favelach? Przyznacie sami, że nadszedł wyjątkowo intensywny czas, jeśli chodzi o growy światek. Niemal...
Chińskiemu mędrcowi Zhuangzi przyśniło się kiedyś, że był motylem. Sen był tak wiarygodny i przekonujący, że po przebudzeniu Zhuangzi pomyślał: Czy to na pewno mnie przyśniło się, że jestem motylem? Skąd mam wiedzieć, że...
Jak myślicie, co można robić w samym środku długiego weekendu? Oczywiście oprócz tego, że siedzieć nad laptopem i pisać tekst na Hyperowy blog ;) Wiadomo, można robić od groma różnych rzeczy - wybrać się choćby na łono...