



Właściwie wszystko jest w normie. Bo tak… Wybrałem demokratycznie przedstawicieli. Demokratycznie, znaczy, że większość ma rację, bez względu na to jaka jest. Czyli dwóch panów spod budki z piwem przegłosuje profesora uniwersytetu (jak mawia uparcie JKM). I demokratycznie, czyli szlachetnie, choć nikt już nie pamięta, że jak gdzieś dawno temu wymyślono demokrację, to w tym samym czasie było tam niewolnictwo i nikomu to nie przeszkadzało. Prawem więc naszych przedstawicieli jest robić to, co według ich najlepszej wiedzy jest dobre z perspektywy czasu i w ogóle. Czego byśmy o demokracji nie powiedzieli złego, to jedna rzecz jest pewna: nic lepszego jak dotąd nie wymyślono, a każdy inny system ma więcej wad niż ten. Więc co się dziwić? Nie ma się co dziwić.
Inna sprawa, że ACTA jest dość bublowym dokumentem, który faktycznie zaspokaja interesy ludzi, którzy mają kasę (czyli dużych firm, których tu nie będę wymieniał, ale wiadomo o kogo chodzi). Ale i tu sprawa jest oczywista, ponieważ postęp technologiczny i prawny, zwłaszcza jeśli chodzi o świat zachodni od kilkudziesięciu grubo już lat powoduje, że ci, co mają pieniądze, mają ich coraz więcej, a ci co mają mniej, mają coraz mniej. Dlatego rozstęp między bogatymi, a biednymi rośnie. ACTA i zabezpieczenie interesów potentatów rynkowych u progu monopolu nic z tej kwestii nie zmienia. Ipad 3, nowy tlefon Samsunga, czy technologia BluRay – wszystko – pakuje więcej pieniędzy bogatym po prostu. Autorzy pojedynczych obrazków, czy nielegalnie skopiowanych utworów, będą się tak samo wozić latami z polskim prawem, jak poprzednio. Dla nas, małych ryjków ACTA to taki prawny bubelek. Nihil novi. Nie ma się co dziwić.
No, ale rząd ma ponoć decydować o tym, co dobre dla ludzi, jakoś tak moralnie czy jakoś patriotycznie (takie mi się słowa obiły o uszy), a nie sprawiać wrażenie, że nie będzie się byle obywatelikom tłumaczył, bo właśnie taką decyzję podjęto i już, bo tak. Chyba, żeby sięgać do podstaw demokracji, gdzie paniskom w kieszeni przybywa, a niewolnicy rozumieć nie muszą, tylko się cieszyć, że jeszcze kopa w twarz nie dostaną i kociej mordki za ciekawość.
Czyli?... Jest jak u źródeł demokracji. Czyli dobrze. Czyli jednak nie ma się co dziwić.
autor: Miłosz Brzeziński
Ponieważ nie lubię pisać o sobie, wybrałem doskonale opisujące mnie recenzje z...
Cudu nad Wisłą nie było. Pojawiło się Diablo, wszyscy przeżyli, a niektórzy nawet niedługo potem poszli do Pierwszej Komunii Świętej. Wszystko po staremu. Oczywiście zaczęło się od tego, że wysiadło parę serwerów i...
Osiągnąłem dno. O wpół do drugiej prawie w nocy, ledwie dni parę przed premierą Diabolololo dograłem się do szpiku wszystkiego, w co zamierzałem pograć, żeby mieć już potem z głowy. No, dobra. W Terę nie grałem, ale...
Mam ostatnio parę przemyśleń dotyczących Samsunga Galaxy nowego, ale także dotyczących Diablo, bo trzeba wycisnąć wątek, zanim gra wyjdzie. Z kim nie pogadam to pyta o Diablo i pokazuje trailery i wspomina jak był mały i...