



Fizycznie. Dostaje się za małe spodenki do nagrania, koszulka drapie metką, butki nie pasują do reszty stroju, a jeszcze do tego spodnie nie są modne i Tadeusz płacze, bo wszystko musi mieć modne i na czasie. A w ogóle wszystko musi podkreślać jego rzeźbione latami łydki. Dramat i zgrzyt.
Do tego jeszcze trzeba dołożyć, że na zewnątrz jest potwornie zimno, a my za to stoimy przed wszystkimi lampami świata zebranymi w jednym pomieszczeniu i wycelowanymi po gałach, więc nawet czasem nie wiemy na kogo patrzymy. Skwar, pot płynie po oczach trud i znój.
Do tego wszystkiego przychodzi jeszcze nasz szef, w postaci z Kreczmarów Tomasza i wszystko spisuje, komentuje, a do tego w czasie rzeczywistym umieszcza na swoim blogu, na co mam dowody, porobiłem zdjęcia i nawet jak teraz usunie, to i tak będzie go można pozwać, że bez praw autorskich pisze co robimy, a do tego co robimy mamy tylko my prawa (np. ja do imienia „Tadewłóż”).
I w tej szalenie niesprzyjającej sytuacji trzeba robić cały czas powtórki, ograniczać się, sprężać, zmieniać i od nowa. I od nowa i od nowa. A potem wstaje pan od dźwięku i mówi, że właściwie to, żeby powtórzyć ostatnie 10 minut, ale równie radośnie i spontanicznie, bo wszystko w mikrofonie trzeszczy i brzmi jak galopująca osteoporoza. Najlepiej, żeby program był spontaniczny, śmiechowy, wesoły, luźny i chłodny, a Tadeusz i ja na środku się zabawiamy wesoło.
Stanowczo mówimy nie takim warunkom pracy! Jutro z Tadeuszem wynajmujemy autokar i jedziemy pod sejm na demonstrację, a w ogóle będziemy się oflagowywać pod zakładem pracy. Domagamy się: przyczepy, drugiej przyczepy, prądu w przyczepie, emerytur dla rodzin, umów do końca życia i tolerancji dla czerstwych dowcipów! Domagamy się także wsparcia finansowego z Unii i uznania nas za program edukacyjny przez Ministerstwo Edukacji. Domagamy się także zakazu publikowania treści prywatnych związanych z nagraniem na blogach Tomka, który wie, że na naszych przygarbionych trudem dnia powszedniego plecach, jego blog może wyrosnąć na sieciowego potentata! Tomek, jesteś u ACTA! O!
autor: Miłosz Brzeziński
Ponieważ nie lubię pisać o sobie, wybrałem doskonale opisujące mnie recenzje z...
Cudu nad Wisłą nie było. Pojawiło się Diablo, wszyscy przeżyli, a niektórzy nawet niedługo potem poszli do Pierwszej Komunii Świętej. Wszystko po staremu. Oczywiście zaczęło się od tego, że wysiadło parę serwerów i...
Osiągnąłem dno. O wpół do drugiej prawie w nocy, ledwie dni parę przed premierą Diabolololo dograłem się do szpiku wszystkiego, w co zamierzałem pograć, żeby mieć już potem z głowy. No, dobra. W Terę nie grałem, ale...
Mam ostatnio parę przemyśleń dotyczących Samsunga Galaxy nowego, ale także dotyczących Diablo, bo trzeba wycisnąć wątek, zanim gra wyjdzie. Z kim nie pogadam to pyta o Diablo i pokazuje trailery i wspomina jak był mały i...