



Przepraszam za spóźnienie, ale weekend gorący, bo w Warszawie, w Złotarach odbywały się finały Ligi Cybersport 36,6. Impreza udała się znakomicie, o czym będziecie mogli się przekonać w grudniowym odcinku E-sportu, ale ja nie o tym. Znaczy właściwie o tym, ale troszkę o czym innym.
E-sport w Polsce, mimo długiej historii i sporych sukcesów na koncie, to nadal nisza. Nisza olbrzymia, bo w samym polskim ESLu zarejestrowanych jest z 200 tysięcy osób, ale nadal nisza. I to co najdziwniejsze nisza nie tylko w ujęciu szerokim, medialno-popkulturowo-mainstreamowym, ale także w naszym, growo-branżowym. E-sportem po prostu mało kto się interesuje, uznając że skoro to nisza, to ludzi to wali. O tym jak błędna jest to teza, mógł przekonać się każdy, kto do Złotarów zawitał i zobaczył nieprzebrany tłum grający w kilkanaście gier i kibicujący potyczkom w CSa 1.6 i FIFĘ 2011, prezentowanym na olbrzymim kinowym ekranie w sali premierowej (na 800 osób)
Problem w tym, że do e-sportu w Polsce profesjonalnie nie podchodzą nawet sami gracze. Owszem, mamy takie wyjątki jak klan FX, Av3k czy Tarson. Ci goście poświęcili życie na ołtarzu e-sportu i żyją z grania. Ale to wyjątki potwierdzające regułę. Reszta ma generalnie w dupie i często wprost o tym mówi. Kiedy słyszę hasło, że ktoś tam odszedł z poprzedniego klanu, bo menadżerowi nie podobały się libacje (żeby nie powiedzieć 'naj...bki') w dniu poprzedzającym ważny turniej, albo ktoś nie dotarł na międzynarodową imprezę (na której reprezentował nie tylko sponsora, ale także swój kraj), bo wolał walić browki i mu się zaspało, to nóż mi się w kieszeni otwiera.
Z całym szacunkiem dla Voodoo Gaming, który to klan pokazał na finałach spore umiejętności, ale opowiadanie przed salą pełną młodzieży w wieku szkolnym, że przecież każdy może 'wyluzować się z chłopakami' w dzień przed, to jakieś chore nieporozumienie. Nie, nie może. Już pominę fakt, że kac nie jest zjawiskiem, które w graniu pomaga (chyba że się gra we Flowera na PS3, który jest najlepszym klinem jakiego znam), ale takie zachowania są po prostu totalnie nie pr0. Chcecie być traktowani jak zawodowcy, to zachowujcie się jak zawodowcy, a nie jak nasza, pożal się Boże, kadra piłkarska, dla której naj...bka jest powodem do dumy. Jakie są tego efekty widać najlepiej po osiągach, czy raczej ich braku.
Na scenie CS 1.6 ludzie narzekają, że FX całkowicie zdominowało konkurencję. No zdominowało, bo chłopaki siedzą i trenują. W efekcie czego nie tylko wygrywają z miażdżącą przewagą wszystko co się w Polsce da wygrać, ale też jeżdżą po świecie i nawiązują równą walkę z najlepszymi. Mamy w naszym kraju olbrzymi potencjał. Mamy już imprezy, które właściwie w niczym nie odstają od imprez na tak zwanym 'zachodzie'. Mamy widzów, którzy potrafią kibicować tak, jak kibice powinni. Teraz czas, żeby gracze dorośli do warunków, jakie im się stwarza. Bo bycie e-sportowcem nie sprowadza się do noszenia koszulki z nickiem.
autor: Tadeusz Zieliński
W branży growej od prawie 15 lat. Zaczynał w 1996 roku w Gamblerze, potem w...
Za dziewięć minut rusza Diablo. Jutro posta nie napiszę, więc wolę zrobić to zaś. Do żadnej gry nie byłem przygotowany jak do tej premiery – kupione żarcie, ustawka z kolegami na skajpaju, plany przyszykowane,...
Od dzieciństwa mam zajawkę na karabiny snajperskie (o których NIE powinno się mówić snajperki – snajperka to kobieta snajper). Koncepcja oddawania zabójczych strzałów na kilometr jara mnie szczególnie od czasu...
Dałem się porwać Diablo-manii zanim wyszła gra. Nie żeby była to jakaś specjalna niespodzianka, bo że w D3 będę ciąć wiedziałem od zawsze. Ale muszę powiedzieć, że odliczam dni do premiery, a dawno nie miałem takiej...